Miała być decu, na które niespecjalnie miałam wenę, więc na sklejkę nakleiłam serwetkę i popsikałam ją glimmerem, a na to (z obawą czy się nie rozmaże) nałożyłam gęsty lakier triplo spessore to-do. Nie rozmazało się!! Na mokrą warstwę triplo położyłam potuszowany scrapińcowy napis, który z kolei pokryłam crackle accents. I voila! Udało się - decu - nie decu. Scrap - nie scrap ;P
Pięknego dnia nie muszę życzyć, bo jest cudnie, więc tylko Was serdecznie pozdrawiam :)



